I NIENAWIŚCI
muzyki, a także
dla Maciejów – Karpińskiego i Zembatego za
wspaniałe
przekłady.
Pieśni opracowane
na gitarę zostały dla ułatwienia podkreślone
- te właśnie pieśni gram i śpiewam z największą frajdą.
Sylwek Szweda
*
2. CZY TO
JEST TO, CZEGO CHCIAŁAŚ ? (Is This What You Wanted)
3. DEMOKRACJA (Democracy)
4. DIAMENTY
W KOPALNI (No Diamonds In The Mine)
5. DZISIAJ
TU, A JUTRO TAM (Passing Thru)
6. DZISIAJ W
NOCY BĘDZIE FAJNIE (Tonight Will Be Fine)
7. GARSTKA SAMOTNYCH BOHATERÓW (A Bunch
Of Lonesome Heroes)
8. GOŚCIE (The
Guests)
9. HOTEL CHELSEA NR 2 (Hotel Chelsea # 2)
10 JEDNO Z NAS NIE MOŻE SIĘ MYLIĆ ( One Of Us Can Not Be Wrong)
11.JEŚLI WOLA TWA (If It
Be Your Will)
12.JOANNA D’ARC (Joan Of Arc)
13.KIM
JESTEM, TY WIESZ (You Know Who I Am)
14.KOŁYSANKA
MYŚLIWEGO (Hunter’s Lullaby)
15.KTO W
PŁOMIENIACH (Who By Fire)
16.LAWINA (Avalanche)
(Hey, That’s No Way
To Say Goodbye)
20.MIŁOŚĆ WOŁA CIĘ PO IMIENIU (Love
Calls You By Your Name)
21.NAUCZYCIELE (Teachers)
22.OKNO (Window)
23.OPOWIADANIE
IZAAKA (Story Of Isaac)
24.PARTYZANT (The Partisan)
25.PRAWDZIWA
MIŁOŚĆ NIE ZOSTAWIA ŚLADÓW
(True Love Leaves
No Traces)
26.PRAWO (The
Law)
27.PTAK NA DRUCIE (Bird On The
Wire)
28.RZEŹNIK (The Butcher)
29.SIOSTRY
MIŁOSIERDZIA (Sisters Of Mercy)
30.SŁYNNY
NIEBIESKI PROCHOWIEC (Famous Blue Raincoat)
31.STRZĘP PRÓBY
KOSTIUMOWEJ (Dress
Rehearsal Rag)
32.ŚMIERĆ DZIWKARZA (Death Of Ladies
Man)
33.TAŃCZ MNIE PO MIŁOŚCI KRES (Dance Me To The End Of Love)
34.ULICZNE OPOWIEŚCI (Stories
Of The Street)
35.WCIĄŻ WOJNA TRWA (There Is A War)
36.WSPOMNIENIA (Memories)
37.W TAJNYM ŻYCIU MYM (In My
Secret Life)
38.WYDAJE
SIĘ TAK DAWNO, NANCY (Seems So Long Ago, Nancy)
39.ZABIERZ TĘSKNOTĘ (Take This Longing)
40.ZAMGLONE ŻYCIE (The Smokey Life)
41.ZABŁĄKANY KANADYJCZYK (The lost Canadian)
42.ZA PIĘKNEM WĘDROWAŁEM (Came So Far For Beauty)
43.ZDRAJCA (The Traitor)
44.ZUZANNA
(Suzanne)
- SŁOWO O
LEONARDZIE COHENIE
(„Hallelujah”)
C a
Tajemny akord kiedyś brzmiał
C a
Pan cieszył się, gdy Dawid grał
Ale muzyki dziś tak nikt nie czuje
Kwarta i kwinta szło jak z nut
a F
Raz wyżej w dur, raz niżej w moll
Nieszczęsny król ułożył – alleluja
Alleluja, alleluja
Alleluja, alleluja
Na wiarę nic nie chciałeś brać
Lecz sprawił to księżyca blask
Że piękność jej na zawsze Cię podbiła
Kuchenne krzesło tronem Twym
Ostrzygła Cię już nie masz sił
I z gardła Ci wydarła – alleluja
Dlaczego mi zarzucasz wciąż
Że nadaremno wzywam Go
Ja przecież nawet nie znam Go z imienia
Jest w każdym słowie światła błysk
Nieważne, czy usłyszysz dziś
Najświętsze, czy pęknięte – alleluja
Tak się starałem, ale cóż
Dotykam tylko, zamiast czuć
Lecz mówię prawdę, nie chcę was oszukać
I chociaż wszystko poszło źle
Przed Panem Pieśni stawię się
Na ustach mając tylko - alleluja
(„Is
This What You Wanted”)
A A7
D D7 A
Ty byłaś obietnicą o świcie, ja następnym rankiem
A
A7 D D7 A A7
Ty byłaś Jezusem Chrystusem, ja nędznym lichwiarzem
Ty byłaś zmysłową kobietą, a ja Zygmuntem Freudem
Ty byłaś manualnym orgazmem, a ja niewinnym chłopcem.
fis
Ref. Czy
to jest to, czego chciałaś
Ten dom,
który jest nawiedzany
E A
A - Gis
Przez widma – ciebie i mnie ?
fis
Czy to
jest to, czego chciałaś
Ten dom,
który jest nawiedzany
Przez
widma – ciebie i mnie ?
Ty byłaś Marlonem Brando, a ja Steve McQueen’em
Ty byłaś szarą maścią, a ja wazeliną
Ty byłaś Ojcem Współczesnej Medycyny, a ja porannym
klinem
Ty byłaś kurwą, Bestią Babilonu, a ja Rin Tin Tinem
Jesteś stara i siwa, a ja ciągle chłopcem
Wciąż pożądasz wielu, a ja sypiam z jedną
Zwyciężyłaś samotność, mnie przychodzi to trudniej
Mówisz, że mnie nie kochasz, ja rozpinam twą suknię
(„Democracy”)
z tamtych nocy na placu Tiananmen.
Z uczucia, że to jest,
nierealna raczej rzecz,
lub realna – lecz tu nie ma jej.
Z wojen ładu z nieporządkiem,
z wycia syren w noc i dzień;
z żaru ognisk dla bezdomnych,
z żużlu, w którym spłonął gej:
Nadchodzi Demokracja do krainy tej.
Nadchodzi przez pęknięcia ścian,
pośród wieszczych alkoholu fal;
i kazania, które Bóg
włożył do Jezusa ust,
a którego nie rozumiem nawet ja.
Nadchodzi z wielkiej ciszy,
która nad zatoką trwa,
z głębi serca Chevroleta,
krew w smarze tłucze się:
Nadchodzi Demokracja do krainy tej.
Nadchodzi ze smutku ulic miast,
ze świętych miejsc spotkania wszystkich ras;
I z tych samobójczych kłótni,
które trwają w każdej kuchni,
kto dziś będzie usługiwał, a kto jadł.
Z źródeł niezadowolenia,
z modlitw kobiet, świętych słów,
z bożej chwały na pustyni
tutaj i daleko gdzieś:
Nadchodzi Demokracja do krainy tej.
Więc płyń, więc płyń,
Potężny Statku nasz !
przez Rafy Chciwości
do Wybrzeży Miłości
wśród Nienawiści Skał
więc płyń, więc płyń
więc płyń
Do Ameryki puka bram,
kolebki dobra oraz zła.
Tu znają rzeczy skalę,
tu części są na zmianę,
tu trwa spirytualna gra.
Z rodziną dzieje się tu marnie,
a samotni twierdzą, że
serca muszą być otwarte:
Nadchodzi Demokracja do krainy tej.
Nadchodzi od mężczyzn i kobiet;
maleńka, znowu będę kochał cię.
Zagłębiony w ciebie tak,
że aż rzeka zacznie łkać.
Słowo Amen zaś wypowie górski żleb.
Nadchodzi, jak przypływu wir
Księżyc na niebie drży.
Królewska, tajemnicza
Zalotnie stroi się:
Nadchodzi Demokracja do krainy tej.
Więc płyń, więc płyń
potężny Statku nasz !
przez Rafy Chciwości
do Wybrzeży Miłości
wśród Nienawiści Skał
więc płyń, więc płyń
więc płyń
Sentymentalny z wiekiem robię się:
Kocham ten kraj, choć w scenografii złej.
Nie jestem z lewej ani z prawej,
we własnym domu w nocy bawię,
topiąc wzrok w ekranu mętnym szkle.
Lecz w uporze trwam jak śmieci wór.
Czas rozkładu nie oznacza już,
jestem wrakiem, który trzyma wciąż
bukiecik w dłoni swej:
Nadchodzi Demokracja do krainy tej.
(„No
Diamonds In The Mine”)
Kobieta w błękitach okrutnej zemsty chce
Mężczyzna w bieli – to ty, przyjaciół ma wciąż mniej
Wszystkie rzeki wypełnia starych puszek rdza
A w twej Ziemi Obiecanej pożar trawi las
Ref. Nie
ma już żadnego listu w skrzynce !
Nie ma
już cukierków w bombonierkach wszystkich twych !
Więc powiadasz, że twój miły odniósł wiele ciężkich ran
W związku z wyżej wymienionym dość poważny kłopot mam
Sam widziałem, jak pożerał żywcem jedną z pań
Kiedy Pierwsi Chrześcijanie umierali w paszczy lwa
Ach, nie jest zbyt wygodnie w kotle czarownicy tkwić
Dezynfekcja wrzącej smoły nie pomoże nic a nic
Rewolucji Wielka Chluba energiczny pewien gość
W zabijaniu własnych dzieci wytresował kobiet moc
Tłumaczyli: Maciej Karpiński i Maciej Zembaty
(„Passing
Thru”)
Zapytałem raz Jezusa, czy nienawiść w sercu ma
do ludzkości, co skazała go na krzyż ?
- O miłości lepiej mów, nie mam czasu bywaj zdrów;
tyle jeszcze do zrobienia, muszę iść. Tak jak ty !
Ref.
Dzisiaj tu, jutro tam
każda
radość krótko trwa,
Dobrze z
sobą było nam,
więc śpiewajmy: dzisiaj tu, a
jutro tam
Kiedy Adam raj opuszczał z jednym jabłkiem w dłoni swej,
zapytałem go, co dalej będzie z nim ?
- Będę orał, sadził, siał, o Kaina syna dbał.
Teraz całkiem sam zostałem, muszę iść. Tak jak wy !
Byłem razem z Waszyngtonem, gdy na chłodzie z armią drżał
i spytałem, w imię czego cierpią tak ?
- Bo kiedy człowiek rację ma, nawet życie za nią da,
choćby wiedział, że odejdzie tak czy siak.
Kiedy Franklin Roosvelt konał, usłyszałem jego głos,
Rzekł: - „Z tej wojny zjednoczony wyjdzie świat.” – Stary dureń !
Bo czy Rosjanin, czy wuj Sam, każdy z nas jest taki sam,
Jedna droga – dzisiaj tu, a jutro tam.
(“Tonight
Will Be Fine”)
Przysięgaliśmy sobie wytrwać w naszej miłości
Ty kochałaś powoli, ja skakałem jak pchełka
Dzisiaj jestem za cienki, a twa miłość za wielka
Ref. Ale
wiem z oczu twych
D A
Uśmiech twój
mówi mi
D A
Że tej
nocy jeszcze raz
Fajnie przez jakiś czas
Sam troskliwie wybrałem to wspaniałe mieszkanie
Okna są w nim za małe, nic nie wisi na ścianie
Jedno tylko jest łóżko, tylko jedna modlitwa
Aż do rana się modlę, żebyś wreszcie już przyszła
Lubię patrzeć, jak ona się dla mnie rozbiera
Naga mięknie od razu, gdy miłość w niej wzbiera
Całym ciałem porusza, jest odważna i piękna
Gdybym już nie zapomniał, chciałbym o tym pamiętać
Tłumaczył:
Maciej Zembaty
(“A Bunch Of Lonesome Heroes”)
Garstka samotnych i skłóconych bohaterów
Noga za nogą przemierzała szlak
Ciemna i gęsta noc zapadła między nimi
Zwyczajny ciężar każdemu zginał kark
„Chcę opowiedzieć o sobie”
Najmłodszy śmiałek rzekł
„Chcę opowiedzieć o sobie
Nim w złoto zmienię się”
Lecz nikt go nie mógł usłyszeć
W tę ciemną i gęstą noc
Bohaterowie na zawsze pozostaną
Tam gdzie my sami byliśmy tylko raz
Odłóż papierosa, kochanie
Zbyt długo już byłaś sama
Opowiedz nam, co robiłaś
I dlaczego się nie udało
Ta pieśń jest dla żołnierzy
Ta pieśń jest dla świerszczy
Ta pieśń jest dla twoich dzieci
Dla wszystkich, którzy mnie nie chcą
„Chcę opowiedzieć o sobie”
Najmłodszy śmiałek rzekł
„Chcę opowiedzieć o sobie
Bo czuję, że już w złoto zmieniam się”
(“The
Guests”)
Jeden po drugim Goście wciąż
nadchodzą z różnych stron
Wielu z otwartym sercem
F E
z pękniętym mało kto
I nie wie nikt dokąd noc prowadzi
i po cóż im płynie wino z kadzi
Ja chcę kochać, kochać, kochać, kochać, ach
chcę kochać dziś
Ci, którzy tańczą, nuże tańczyć
Ci, którzy płaczą, łkać
- Witajcie wszyscy ! – woła Głos
Do środka proszę was
I wchodzą potykając się
samotni, pełni smutku
I mówią: Odsłoń wreszcie twarz !
lub – Czemuś mnie opuścił ?
W blasku pochodni wielkie drzwi
otwarły się na oścież
Jeden po drugim wchodzą więc
targani namiętnością
I biesiadują spiesząc się
bo pałac znika już
Jeden po drugim wrócą przez
ten ogrodowy mur
Ci, którzy tańczą, nuże tańczyć
ci, którzy płaczą, łkać
A ci, którzy zbłądzili
znów błądzą, jeszcze raz
Jeden po drugim Goście wciąż
nadchodzą z różnych stron
Wielu z pękniętym sercem
z otwartym mało kto
9. HOTEL CHELSEA NR 2
(„Chelsea Hotel # 2”)
Ciągle jeszcze pamiętam Hotel Chelsea i ciebie
twoje słowa odważne i słodkie
Na wymiętej pościeli pracowałaś ustami
limuzyny czekały pod oknem
d B
goniliśmy za forsą i seksem
Robotnicy w piosenkach rzecz tę zwali miłością
i zapewne nazywają dziś jeszcze
Ref.
A potem odeszłaś, czyż nie tak, kochanie ?
odwróciłaś się do tłumu plecami
B F
Odeszłaś
i nigdy nie słyszałem już więcej:
Chcę
ciebie, nie chcę ciebie
chcę
ciebie , nie chcę ciebie
To
brzmiało mniej więcej tak
Ciągle jeszcze pamiętam Hotel Chelsea i ciebie
o twym sercu krążyły legendy
Powtarzałaś mi w kółko, że wolisz przystojnych
ale dla mnie zrobiłaś wyjątek
Wygrażałaś pięściami tym, którzy jak my
pozbawieni piękna są niczym
Lecz po chwili dodałaś: Nie ma się czym przejmować
F C
B F
Nie chcę przez to powiedzieć, że cię bardzo kochałem
Trudno, było, minęło i przeszło
Ciągle jeszcze pamiętam Hotel Chelsea i ciebie
lecz nie myślę o tobie zbyt często
Tłumaczyli: Maciej Karpiński i Maciej Zembaty
(„One Of
Us Can Not Be Wrong”)
D e G D
Zapaliłem zielony ogarek, by zazdrość ukłuła cię też
Lecz zleciały się zewsząd komary na wieść, że już można
mnie zjeść
h
fis G D
Zebrałem więc pył z szarych nocy i dni i wsypałem w twój
but pełną garść
e C e D C
Postąpiłem jak zbój dewastując twój strój, którym
przecież podbiłaś ten świat
Do lekarza zaniosłem swe serce, powiedział, że nie jest
tak źle
I sam sobie wypisał receptę i imię wymienił w niej twe
I zamknął się sam w bibliotece a tam z naszych nocy
doniesień miał stos
Dowiedziałem się wnet, że skończony to człek, że praktykę
zaniedbał ten gość
Pewien święty też kochał się w tobie, słuchałem go przez
jakiś czas
Nauczał, że miłość powinna silniejszy niż złoto słać
blask
Już bym wiarę mu dał, już przekonać mnie miał, lecz
utopił się święty ów mąż
Ciało znikło a duch nieśmiertelny za dwóch, dalej bzdury
te same plótł wciąż
Zaprosił mnie pewien Eskimos, wyświetlił najnowszy twój
film
Nieszczęsny dygotał jak listek i siny od zimna aż był
Przypuszczam, że zmarzł, gdy wiatr suknię ci zdarł i już
nigdy nie przestał się trząść
Wyszłaś pięknie, mój śnie, w tej zadymce, we mgle, proszę
pozwól, niech wejdę w twój
sztorm
Tłumaczył: Maciej Zembaty
Jeśli wola Twa
D
cis
To umilknę znów
I uciszę głos
Tak jak kiedyś już
cis H
I w milczeniu
tym
cis H
Będę czekał aż
A E
Znowu wezwiesz
mnie
H
Jeśli wola Twa
Jeśli wola Twa
Prawdą zabrzmi głos
I z Kalwarii tej
Pieśń zaśpiewam swą
I z Kalwarii
tej
Modły w górę
wzniosą się
Jeśli wola Twa
Zaśpiewam
pieśń
Jeśli wola Twa
Jeśli wybór masz
Rzekom wodę daj
Wzgórzom radość daj
Litościwy bądź
Dla płonących
w piekle serc
Jeśli wola Twa
To ulecz je
I mocniej nas zwiąż
I bliżej weź
W zabójczych ubraniach
Wszystkie dzieci Twe
W świetlistych
łachmanach
Gotowe na kaźń
I zakończ tę
noc
Jeśli wola Twa
(„Joan Of Arc”)
Tylko płomień biegnie za Joanną
Kiedy jedzie konno przez ciemność
Nawet księżyc jej zbroi nie złoci
Jest sama wśród dymu i nocy
I mówi: - Już mnie ta wojna zmęczyła
Chcę być znowu taka jak byłam
Chcę pod białym weselnym przybraniem
Ukryć moje wielkie pożądanie
Że tak mówisz szczerze się raduję
Co dzień patrzę jak tędy cwałujesz
Muszę zdobyć – coś we mnie aż wyje
Tę samotną, zimną heroinę
Kim ty jesteś, jakie twoje imię ?
Zapytała ukrytego w dymie
Jestem ogień – przedstawił się głośno
Kocham twoją dumę i samotność
Jeśli ognia masz w sobie za mało
Ja ogrzeję cię mym własnym ciałem
Rzekł i runął na nią by czym prędzej
Stać się jej jedynym oblubieńcem
Potem ukrył prochy Joanny
Na dnie serca płonącego nieustannie
A popioły z jej sukienki rozsypał
Nad głowami tłumu weselników
A gdy ukrył prochy Joanny
Na dnie serca płonącego nieustannie
Wtedy nagle pojęła ze zdumieniem
Że jest drewnem – skoro on jest płomieniem
Ja widziałem jej łzy i cierpienie
I blask chwały w gasnącym spojrzeniu
Czy do mnie też przyjdziesz miłości
Tak okrutna i pełna jasności ?
(„You
Know Who I Am”)
a h
Daremnie wszędzie ścigam cię
a h
Daremnie za mną gnasz
Jak wieczny dystans kładziesz mnie
Pomiędzy wszystko, co może się stać
Ref. Kim
jestem ty wiesz
Ty znasz
słońca blask
Ja
zmieniam cię wciąż
Dzisiaj
nikt, jutro ktoś
E
Raz po
raz
Czasami chcę cię nagiej
Czasami dzikiej
znów
Noszącej w sobie dzieci me
I mordującej płód
Porzucę wszelki opór
Gdy natrafisz na mój ślad
Nauczę cię, jak można
Naprawić ludzki wrak
Daremnie wszędzie ścigam cię
Daremnie za mną gnasz
Jak wieczny dystans kładziesz mnie
Pomiędzy wszystko co może się stać
Tłumaczył: Maciej Zembaty
Twój ojciec jest na łowach
Nie może zabrać żony swej
Nie może dziecka wziąć
Twój ojciec znów poluje
Przez glinę, lotny piach
I nie może z nim kobieta pójść
Chociaż dobrze drogę zna
Twój ojciec znów poluje
Przez srebro i na szkle
Gdzie tylko chciwość wejdzie
Lecz duch, duch nie może przejść
Twój ojciec jest na łowach
On bestię schwytać chce
Zostawił śpiące dziecko
I błogosławieństwo swe
Twój ojciec jest na łowach
Szczęśliwca stracił wdzięk
I stracił czujne serce
Które strzegło go przed złem
Twój ojciec jest na łowach
Pożegnać kazał cię
Ostrzegał, że nic go nie wstrzyma
Więc nie będę próbował, o nie
(„Who By Fire”)
a G
a a G
a
Kto w płomieniach ? Kto w odmętach ?
Kto w blasku słońca ? Kto w ciemnościach ?
Kto w ciężkiej próbie ? Kto ot tak sobie ?
Kto w pięknym, pięknym maju ? Kto w powolnym konaniu ?
a F E
I jak nazwać tego kto wzywa ?
Kto w kościelnej ławie ? Kto z nieumiarkowania ?
Kto z miłości ? Kto z wściekłości ?
Kto pod lawiną ? Kto pod pyłem ?
Kto z przepicia ? Kto z pragnienia ?
I jak nazwać tego kto wzywa ?
Kto pogodzony ? Kto zaskoczony ?
Kto w pustelni ? Kto przed zwierciadłem ?
Kto z rozkazu swej pani ? Kto z własnej ręki ?
Kto w śmiertelnym strachu ? Kto w blasku potęgi ?
Tłumaczyli: Maciej Karpiński i Maciej Zembaty
(„Avalanche”)
a
F
W lawinę wszedłem która wnet
a E a
przykryła duszę mą
a F
Czy wiesz, że garbus, znany ci
a E a
pod złotym wzgórzem śpi ?
Ty, która chcesz pokonać ból
a
F E7
musisz służyć, dobrze służyć mi
Czasem się otrzesz o mój bok
po złoto schodząc tu
i karmisz karła, chociaż on
nie skarży się na głód
Na cóż mu towarzystwo twe
on w samym środku, w środku świata jest ?
Na ten piedestał to nie ty
dźwignęłaś przecież mnie
nagością budząc śmiech
Ja jestem piedestałem sam
na którym wznosi, wznosi się mój garb
Ty, która chcesz pokonać ból
jak masz dostąpić moich łask
te okruszyny dając mi
zamiast swą miłość dać ?
Nikt nie uwierzy tu w twój ból
jest tylko cieniem, cieniem moich ran
Dzisiaj za tobą tęsknię choć
nie wierzę przecież w nic
Dzisiaj o ciebie proszę choć
niczego nie brak mi
Ty, mówisz, że odeszłaś już
lecz jeszcze czuję, czuję oddech twój
Łachmanów nie noś, dobrze wiem
nie jesteś biedna tak
i mniej gwałtownie kochaj mnie
gdy ci odwagi brak
Na miłość twoją kolej dziś
twe ciało już na sobie mam
d a d a
d
Prosiłem Ojca
a
– Ojcze, daj mi nowe imię
d
Bo stare już splamiło się
a
Strachem i wstydem
Ref.
Lover, lover, lover, lover, lover, lover
C
Come back to me !
Lover, lover, lover, lover, lover,
lover
Come back to me !
Odrzekł – Na prośbę
W tym ciele cię zamknąłem
Możesz nim radość dać kobiecie
Lub zrobić z niego oręż
- Pozwól mi zacząć jeszcze raz
Błagałem - pozwól jeszcze raz
I znów na twardym gruncie stać
Rzekł – Ja nie odwracałem się
Nigdzie nie odchodziłem
Sam zasłoniłeś moją twarz
Sam wzniosłeś te świątynie
Niech głos tej pieśni wzniesie się
Radością i swobodą
I niechaj będzie tarczą twą
Przeciwko wszystkim wrogom
(Our Lady Of Solitude)
Przez całe długie lato
W mej duszy rosła wciąż
Gęstwiną pełną cierni
Miała zręczne, chłodne palce
Niczym prządka
Miała ciało pełne światła
Pełen mroku miała wdzięk
Pieściła mnie przez całe lato
Aż poznałem ją dokładnie
Twarzą w twarz
Nosi strój błękitno-srebrny
Jest milcząca, skąpi słów
Całego świata jest schronieniem
Mistrzynią, ach, mistrzynią
Ludzkich serc
O Madonno, Królowo Samotności
Podziękowania ślę
Za to, że byłem z tobą blisko
Chociaż wielu, bardzo wielu
Nie zna Cię
Miała ciało pełne światła
Pełen mroku miała wdzięk
Pieściła mnie przez całe lato
Aż poznałem ją dokładnie
Twarzą w twarz
(„Hey, That’s No Way To Say Goodbye”)
Kochałem cię dziś rano ust naszych ciepła słodycz
fis
Jak senna, złota burza, nade mną twoje włosy
Przed nami na tym świecie już inni się kochali
I w mieście albo w lesie też tak się uśmiechali
fis
A teraz trzeba zacząć rozłączać się po trochu
Twe oczy posmutniały
Maleńka, nie wolno się żegnać w ten sposób
Na pewno cię nie zdradzę, odprowadź mnie do rogu
Ty wiesz, że nasze kroki zrymują się ze sobą
Twa miłość pójdzie ze mną, a moja tu zostanie
I tak się będą zmieniać jak brzeg i morskie fale
Czy miłość to kajdany ? Nie mówmy lepiej o tym
Twe oczy posmutniały
Maleńka, nie wolno się żegnać w ten sposób
Kochałem cię dziś rano, ust naszych miękka słodycz
Jak senna złota burza, nade mną twoje włosy
Przed nami na tym świecie już inni się kochali
I w mieście albo w lesie, też tak się uśmiechali
Czy miłość to kajdany ? Nie mówmy lepiej o tym
Twe oczy posmutniały
Maleńka, nie wolno się żegnać w ten sposób
(„Love
Calls You By Your Name”)
Myślałaś, że to się nie zdarza
Ludziom podobnym do ciebie
Stłumione bicie twego serca
Należy już do legend
Między skazą i znamieniem
Między krwotokiem i oceanem
Między deszczem i śniegowym bałwanem
Jeszcze raz, jeszcze raz
Miłość woła cię po imieniu
Wielbisz i potępiasz wciąż
Kobiety z twego notatnika
Że się paznokci twych czepiają
Gdy się po szczeblach sławy wspinasz
Lecz tu, właśnie tu
Między przyjemnością i więzieniem
Między mrokiem i światłami sceny
Między epoką i godziną
Jeszcze raz, jeszcze raz
Miłość woła cię po imieniu
Samotność dźwigasz jak karabin
Z którego nie potrafisz strzelać
Czasem zapuszczasz się do kina
I wspinasz się na ekran
A tu, właśnie tu
Między księżycem i zaułkiem
Między tunelem i pociągiem
Między ofiarą i jej piętnem
Jeszcze raz, jeszcze raz
Miłość woła cię po imieniu
Pani wciąż myśli o miłości
O którą nigdy nie wołałem
Schodziłem już po setkach schodów
Zawsze kierując się tym samym
A tu, właśnie tu
Między tancerzem i kaleką
Między żaglowcem i rynsztokiem
Między gazetą i sumieniem
Jeszcze raz, jeszcze raz
Miłość woła cię po imieniu
Gdzie jesteś Judy, gdzie jesteś Ann ?
Skąd wasz bohater tu się wziął ?
Ten który pytał po zdjęciu bandaży
Czy utykam, czy jestem naprawdę kulawy ?
A tu, właśnie tu
Między zbożem i wiatrakiem
Między zmierzchem i łańcuchem
Między litością i cierpieniem
Jeszcze raz, jeszcze raz
Miłość woła cię po imieniu...
(„Teachers”)
a F a F
Poznałem raz pewną kobietę o włosach najczarniejszych w
świecie
a F a
- Czy jesteś nauczycielką serca ! Tak, ale nie dla ciebie
!
Dziewczynę znów spotkałem potem, jej włosy były
szczerozłote
- Czy jesteś nauczycielką serca ? Odrzekła miękko - Nie
Aż w jakimś zatraconym miejscu, natknąłem się na
pomyleńca
- Idź za mną – rzekł ów mądry człek, lecz zaraz przepadł
gdzieś
Poszedłem do szpitala, w którym nie było chorych, ani
zdrowych
Przyszedł ranek i południe, ostry skalpel chirurgiczny
Leżał sobie przy obiedzie obok mojej srebrnej łyżki
Przez pomyłkę dziewczyn parę weszło w moją świeżą ranę
- Czy jesteście nauczycielkami serca ? - Uczymy pękać serca stare
- Mój Boże, czy cierpiałem dość ? - Dziecko została z ciebie kość
- Ile płacę za to wszystko ? - Zapłacisz później nienawiścią
Znienawidziłem wszystkie miejsca, wszystkie twarze i
zajęcia
Ktoś zapytał, czego chcę. Pragnąłem by ktoś objął mnie
Obejmowały mnie kobiety, później robili to faceci
- Czy ma namiętność jest doskonała ? - Nie, jeszcze musisz się postarać
- Czy mój śpiew wam się podoba ? - Znowu pomyliłeś słowa
- Czy jesteście nauczycielami serca ? - Uczymy stare serca ciszy
Wszyscy wybuchnęli śmiechem - Czy odrobiłeś lekcje ?
-
Czy odrobiłeś lekcje ? - Czy odrobiłeś lekcje ?
Tłumaczył: Maciej Zembaty
(„The Window”)
Dlaczego stoisz przy oknie
Wciąż piękną i dumną chcąc być ?
Twe piersi kaleczy cierń nocy
Włócznia wieku w twym boku już tkwi
Giniesz w łachmanach sumienia
Szukając zapachów i barw
Nerwy napięte i srebrne
Zwiotczały, stoczyła je rdza
Ref.
Miłości wybrana
Miłości
zmrożona
Plątanina
materii i ducha
Wybranko
aniołów
Demonów i
świętych
Zastępu
złamanych serc
Uspokój tę duszę