WHISKY W DZBANIE
( WHISKEY IN THE JAR - tradycyjna pieśń irlandzka
tłumaczenie: Andrzej
Orzechowski 17.02.2006
przekład poetycki: Sylwek
Szweda 19.02.2006 )
Whisky W
Dzbanie – Sylwek w formacie mp3
D h
Idąc po szczytach
najsławniejszych gór Kerry
G D
Spotkałem kapitana co nazywał
się Farrel,
D h
Wyjąłem pistolet, już rapier
miałem w ręce,
G D
Okradłem go do cna ze
wszystkich pieniędzy.
A
Och, dum dara dum, dara dam,
D
Niech się dziś wiedzie nam,
G
Tatuśka zdrowie - hej !
D
A D
Bo jest whisky pełen dzban.
Przeliczyłem je szybko,
schowałem do kieszeni
I pobiegłem do domu mej
ukochanej Jenny,
Bo by okraść mnie, nawet jej
się nigdy nie śniło,
Lecz diabeł ją podkusił i
wnet mnie zdradziła.
Ta noc była piękna,
najpiękniejsza ze wszystkich,
Jenny mnie kochała, jakże
czułem jej bliskość,
Lecz gdy tylko zasnąłem
zniknęła wraz z kasą,
Pobiegła do Farela, by na
mnie go nasłać.
Ocknąłem się o świcie, bo
chciałem iść dalej,
Nade mną strażnicy i kapitan
Farrel.
Chwyciłem za pistolet, lecz
cały był mokry
I rapier gdzieś zniknął, a
strażnicy mnie kopią.
Dziś sam siedzę w klatce
zimnej i bez okna,
Gdyby brat mój to wiedział
zaraz by mnie wydostał,
Bo służy w naszej armii w
mieście Cork lub w Killarney,
Och ratuj mnie bracie, bo
skończę tu marnie !
Jak wielu jest takich co
cieszą się życiem,
Wędrówką, hazardem, paleniem
i piciem.
Także ja z pięknych panien zrzucałem
różne wdzianka,
Ciesząc się wraz z nimi każdą
chwilą poranka.
Piosenkę tę tłumaczył już wcześniej, albo raczej napisał
zupełnie nową historię - Andrzej Mendygrał. W jego wydaniu pieśń ta nosi tytuł:
POD JODŁĄ i pokazuje irlandczyków jako nieco nieokrzesanych pijaczków. Choć
rzeczywiście należą oni do bardzo szalonych, lubiących śpiew i hulanki,
szczególnie ci z okręgu hrabstwa Kerry, to jednak taki ich wizerunek uważam za
mocno przesadzony. W Polsce podobne ma się mniemanie np. o Ślązakach, co jest
tylko uogólnieniem bardzo mijającym się z prawdą. Jednak jeszcze bardziej
zbliżony temperament do irlandczyków z rejonu hrabstwa Kerry mają górale i to
chyba w każdym kraju. Znani ze swej porywczości są np. Tybetańczycy ze swoimi
długimi nożami do krojenia mięsa. Pieśń ta zapewne nawiązuje nie tylko do
osobistych relacji głównych bohaterów, ale także do znacznie szerszego
kontekstu animomozji regionalnych, być może także narodowych. Udało mi się
znaleźć jeszcze jedno tłumaczenie polskie tej pieśni pod dość bimbrowniczym
tytułem: WHISKY W SŁOJU. No cóż, słowo JAR oznacza także SŁÓJ. Niestety nie
jest to tłumaczenie poetyckie, a zatem nie bardzo da się je zaśpiewać. Za to
treść jest bardzo bliska oryginału. Przyglądając się bliżej historii
Irlandczyków, od razu przychodzi mi na myśl historia innego wspaniałego narodu,
a mianowicie Słowaków. Także im przez bardzo długi czas nie było dane cieszyć się wolnością
narodową, a historia janosikowego życia, jest prawie identyczna z tą jaką
znajdujemy w pieśni WHISKY IN THE JAR.
Sylwek Szweda
Półwysep Dingle
oferuje turystom jedne z najpiękniejszych widoków w całej Irlandii. Na północy
wznoszą się góry Brandon, a ze skał zachodniego wybrzeża
roztaczają się malownicze morskie krajobrazy. Samochodem można w pół dnia
dotrzeć do wielu fascynujących zabytków: kamiennych grodzisk z epoki żelaza,
pokrytych inskrypcjami głazów, wczesnośredniowiecznych oratoriów i kamiennych
cel. To tu są najwyższe góry na wyspie i choć wysokością nie mogą się za bardzo
pochwalić (kto mógłby pomyśleć - najwyższy szczyt Carrantuohill ma 1041m
n.p.m. - u nas na takie góry chodzą wycieczki szkolne), są naprawdę
imponujące. Nie nadają się na wycieczki szkolne na pewno. Surowe, groźne, robią
wielkie wrażenie, tym bardziej, że są położone na półwyspie, więc widoki są
niebywałe. Zachwycające krajobrazy tego regionu przyciągały turystów już od
czasów wiktoriańskich. Skaliste przylądki wyłaniające się nagle z wód Atlantyku
oraz malownicze wioski rybackie, które schroniły się w objęciach zatok,
pobudzały wyobraźnię. Kerry porywa pięknymi pejzażami, bogactwem
prehistorycznych i wczesnośredniowiecznych zabytków, a wyjątkowy urok Corku
sprawia, że wielu turystów zapragnęło osiąść tu na stałe. Cork ma żyzne doliny
i piękne wybrzeża, Kerry zaś jest dzikie i bardziej górzyste. Wyspy wzdłuż
wybrzeża Kerry wydają się niegościnne dla przybyszów, niegdyś jednak wiele z
nich było zamieszkanych. Kerry zwane jest „królestwem” z uwagi na silne
poczucie niezależności wobec rządów w Dublinie. Irlandczycy nieomylnie
rozpoznają ten znamienny rys charakteru mieszkańców Kerry, zwłaszcza ich silne
pragnienie życia bez ograniczeń, co sprawia, że są przedmiotem wielu dowcipów.
Współczesna cywilizacja nie zniszczyła tego regionu, oszczędzając jego
autentyczną atmosferę i kulturę. W wielu zakątkach przetrwały miejscowe
tradycje artystyczne i rękodzielnicze oraz rodzimy język irlandzki.
Killarney
bywa określane jako „miasto turystyczne”, ale to za mało, by opisać ową
przyjazną atmosferę, z jaką spotykają się tu goście. Poczucie humoru tutejszych
mieszkańców najlepiej oddają dorożkarze, którzy od pokoleń obwożą turystów
swymi dwukołowymi bryczkami. Mimo wciąż zmieniającej się pogody, przyjeżdża tu
wielu turystów, by podziwiać piękne pejzaże i bujną roślinność. Odwiedzając
spokojne rybackie wioski i schludne miasteczka, takie jak Kenmare,
zawsze będzie się serdecznie przyjmowanym przez miejscową ludność. Można tu
pojeździć konno lub na rowerze. Cork z galeriami sztuki i sklepami z wyrobami
rzemieślniczymi ma atmosferę miasta na wskroś europejskiego, o międzynarodowym
charakterze.
Jeziora
Killarney – ten rejon słynący ze wspaniałych widoków
jest zaliczany do największych atrakcji turystycznych Irlandii. Wszystkie trzy
jeziora leżą w granicach Narodowego Parku Killarney. Chociaż
znajdują się tu liczne ruiny zamków i opactw, to jednak nie one, lecz właśnie
jeziora skupiają największą uwagę. Kilkenny (Cill Chainnigh) to
najpiękniejsze średniowieczne miasto w Irlandii. Nad szerokim zakolem rzeki
Nore góruje zamek, a spinający brzegi zgrabny łuk kamiennego mostu wiedzie ku
wąskim, gwarnym ulicom z rzędami zadbanych kamieniczek. W VI w. celtycki święty
o imieniu Kanisius (gael. Choinnigh) założył w tym miejscu klasztor. Irlandzka
nazwa miasta, Cill Chainnigh, oznacza kościół Kanisiusa. Do dziś zachowała się
z tamtego okresu jedynie okrągła wieża stojąca obok katedry. Obecny układ ulic
miasta w dużej mierze wykształcił się już w średniowieczu. Po okresie
nieustających potyczek między miejscowymi klanami, w 1169 r. przybyli tu
Normanowie, dowodzeni przez Strongbowa, którzy zbudowali fort w miejscu, gdzie
dziś stoi zamek. Jego zięć, William Marshall uczynił z Kilkenny ośrodek silnej
władzy Normanów. Obwarowane miasto pozostawało całkowicie w ich rękach, podczas
gdy rdzenna ludność zmuszona była osiedlać się poza jego murami; wspomnienie
tamtego podziału przetrwało do dziś w nazwie Irishtown, oznaczającej irlandzką
dzielnicę. W 1391 r. zamek w Kilkenny stal się własnością rodu Butler, przez co
miasto znalazło się pod wpływami Korony angielskiej.
W połowie XVII w.
Kilkenny stało się rzeczywistą stolicą kraju, gdy w 1641 r.
Skonfederowani Katolicy Irlandii utworzyli tu pierwsze zgromadzenie narodowe.
Próba zjednoczenia sil oporu przeciw Anglikom, prześladującym katolicką
ludność, miała krótki żywot i jej impet zdążył osłabnąć, zanim w 1650 r.
Cromwell wkroczył tu ze swoimi wojskami, znanymi z bezwzględności i
okrucieństwa. Po ich napaści Kilkenny nigdy nie odzyskało dawnej świetności i
znaczenia. Upadek miasta pogłębił się z chwilą wprowadzenia przez Anglików
prawa karnego, wymierzonego przeciw katolikom; nie bez znaczenia były również
niepowodzenia, jakie w 1715 r. dotknęły ród Butlerów władający nieprzerwanie
zamkiem. Mimo to rewolucja przemysłowa nie ominęła także tych stron, o czym
świadczą wysokie zabudowania fabryczne wznoszące się po obu stronach rzeki.
WHISKY IN THE JAR
( words and music traditional )
As I was going over the far famed Kerry
mountains
I met with captain Farrell and his money he was
counting.
I first produced my pistol, and then produced
my rapier.
Said stand and deliver, for I am a bold
deceiver,
musha ring dumma do damma da
whack for the daddy 'ol
whack for the daddy 'ol
there's whiskey in the jar
I counted out his money, and it made a pretty
penny.
I put it in my pocket and I took it home to
Jenny.
She said and she swore, that she never would
deceive me,
but the devil take the women, for they never
can be easy
I went into my chamber, all for to take a
slumber,
I dreamt of gold and jewels and for sure it was
no wonder.
But Jenny took my charges and she filled them
up with water,
Then sent for captain Farrel to be ready for
the slaughter.
It was early in the morning, as I rose up for
travel,
The guards were all around me and likewise
captain Farrel.
I first produced my pistol, for she stole away
my rapier,
But I couldn't shoot the water so a prisoner I
was taken.
If anyone can aid me, it's my brother in the
army,
If I can find his station down in Cork or in
Killarney.
And if he'll come and save me, we'll go roving
near Kilkenny,
And I swear he'll treat me better than me
darling sportling Jenny
Now some men take delight in the drinking and
the roving,
But others take delight in the gambling and the
smoking.
But I take delight in the juice of the barley,
And courting pretty fair maids in the morning
bright and early
KEY D
verse:
D h
G D A
D h
G D A
chorus:
A D
G D A D