ukryj menu          

Dziś do ciebie przyjść nie mogę

słowa: Stanisław Magierski
muzyka: Danuta Zofia Magierska
(żołnierska)
     a                                                                               d

Dziś do ciebie przyjść nie mogę, zaraz idę w nocy mrok.

  E                                                                                     a

Nie wyglądaj za mną oknem, w mgle utonie próżno wzrok.

  C                              a             A             d

Po cóż ci, kochanie wiedzieć, że do lasu idę spać?

    F                            a           E                                   a

Dłużej tu nie mogę siedzieć, na mnie czeka leśna brać, 

    F                            a           E                                   a

Dłużej tu nie mogę siedzieć, na mnie czeka leśna brać. 

 

     a                                                                                      d

Księżyc zaszedł hen za lasem, we wsi gdzieś szczekają psy,

E                                                                             a

A nie pomyśl sobie czasem, że do innej tęskno mi.

   C                                a            A                       d

Kiedy wrócę znów do ciebie, może w dzień, a może w noc,

    F                                      a          E                                a

Dobrze będzie nam jak w niebie, pocałunków dasz mi moc, 

    F                                      a          E                                a

Dobrze będzie nam jak w niebie, pocałunków dasz mi moc.

 

     a                                                                          d

Gdy nie wrócę, niechaj wiosną, rolę moją sieje brat,

    E                                                                       a

Kości moje mchem porosną i użyźnią ziemi szmat.

       C                              a          A                   d

W pole wyjdź pewnego ranka, na snop żyta ręce złóż

F                          a        E                                     a

I ucałuj jak kochanka, ja żyć będę w kłosach zbóż,

F                          a        E                                     a

I ucałuj jak kochanka, ja żyć będę w kłosach zbóż. 

 

 

 

 

*

 

 

     a                                                                               d

Dziś do ciebie przyjść nie mogę, idę zaraz w nocy mrok.

  E                                                                                     a

Nie wyglądaj za mną oknem, we mgle tonie próżno wzrok.

  C                               a                A                        d

Na cóż ci, kochanie wiedzieć, gdzie dziś w nocy będę spać?

    F                            a            E                                  a

Dłużej tu nie mogę siedzieć, na mnie czeka leśna brać,

    F                           a             E                                  a
Dłużej tu nie mogę siedzieć, na mnie czeka leśna brać.

 

     a                                                                                     d 

Księżyc zaszedł już za lasem, we wsi gdzieś szczekają psy,

E                                                                               a 

a nie pomyśl sobie czasem, że do innej spieszno mi.

   C                                a           A                        d 

Kiedy wrócę znów do siebie, może w dzień, a może w noc,

   F                                      a           E                               a

dobrze będzie nam jak w niebie, pocałunków dasz mi moc,

   F                                      a           E                               a 

dobrze będzie nam jak w niebie, pocałunków dasz mi moc.

 

     a                                                                          d

Gdy nie wrócę, niechaj wiosną, moją rolę sieje brat,

   E                                                                                a

kości moje mchem porosną, niech użyźnią ziemi szmat.

      C                                a         A                             d

W pole wyjdź któregoś ranka, na snop żyta ręce złóż,

F                         a         E                                    a 

i ucałuj jak kochanka, ja żyć będę w kłosach zbóż,

F                         a         E                                    a  

i ucałuj jak kochanka, ja żyć będę w kłosach zbóż.

Zakazane piosenki - Dziś do Ciebie przyjść nie mogę
Dziś do Ciebie przyjść nie mogę
DZIŚ DO CIEBIE PRZYJŚĆ NIE MOGĘ
DZIŚ DO CIEBIE PRZYJŚĆ NIE MOGĘ


Stanisław Magierski (1904-1957), lubelski farmaceuta, fotografik amator. Działał głównie w latach 1934 -1939. Fotografował zgodnie z panującą wówczas tendencją bułhakowskiej „fotografii ojczystej” , w stylu piktorialnym. Miłośnik i mecenas sztuki. Wspólnie z Edwardem Hartwigiem założył w 1936 roku Lubelskie Towarzystwo Fotograficzne. Z zamiłowania również pianista i kompozytor. Autor popularnej piosenki „Dziś do ciebie przyjść nie mogę”. W okresie okupacji wykonywał także fotografie dokumentalne. 

Danuta Zofia Magierska (1910-1984) z d. Jankowska ps. „Aniela”, „Weronika”.
Pochodziła z patriotycznej rodziny lekarzy i od dzieciństwa była związana z harcerstwem. Bardzo zaangażowana w pracę wychowawczą została w 1936 roku komendantką Chorągwi Harcerek. W 1932 roku poślubiła Stanisława Magierskiego, który w czasie okupacji dwukrotnie był więziony przez Niemców, a w 1944 został przez Rosjan skazany na 10 lat więzienia i zwolniony po amnestii w 1946. 
W chwili wybuchu wojny Magierska była matką dwójki małych dzieci, a mimo to czynnie włączyła się w konspirację. Wprowadzała harcerki do legalnych instytucji opiekuńczych i społecznych.( min. ochronki w ramach RGO) W mieszkaniu Magierskich ukrywali się zbiegli więźniowie, odbywały się konspiracyjne spotkania.
Z harcerstwa Magierska odeszła w 1949 roku po zmianach w organizacji . Pracowała w szkole jako bibliotekarka. Młodzieży odradzała nielegalną działalność.
10 lipca 1952 została aresztowana przez UB i skazana na 10 po apelacji na 8 lat więzienia. W akcie oskarżenia zarzucono jej, że jest „doświadczoną konspiratorką, która postanowiła przeciwstawić się ideologii socjalistycznej i kontynuować dzieło zniekształcania umysłów młodzieży polskiej w duchu Baden-powellowskiego ZHP…” 
Z więzienia w Chełmie Lubelskim została zwolniona 15 lutego 1954 roku, po tym jak w jej sprawie interweniowała u Bieruta znana i zaprzyjaźniona z Magierskimi działaczka socjalistyczna Wanda Papiewska. W 1956 dh Danuta została uniewinniona i zrehabilitowana.
Przez kilka następnych lat współpracowała z harcerstwem, a na początku lat 60-tych ponownie została bibliotekarką w szkole. Zyskała sobie wielkie poważanie u młodzieży i z biblioteki uczyniła centrum szkoły.
W 1973 i  1978 roku otrzymała Nagrodę Ministra Oświaty, a w 1979 Medal Komisji Edukacji Narodowej.

Opracowano na podstawie "Zeszytów" wydawanych przez ZHP Chorągiew Lubelska 


Magierscy w czasie okupacji - "Dziś do Ciebie przyjść nie mogę"

Tak żyje dzisiaj piosenka napisana w godzinie nocy niewoli, ku pokrzepieniu serc, ku smętnej pociesze partyzanckiej doli. Piosenkę tę, zwaną Kołysanką Leśną napisał i melodię do niej stworzył mąż mój - Stanisław Jacek Magierski, magister farmacji, żołnierz Armii Krajowej.
Było to zimą 1943 roku. Gnieździliśmy się z całą 6-cio osobową rodziną w dwóch maleńkich pokoikach przy ul. Bernardyńskiej 24 na II piętrze, rozkładając na noc legowiska. Dalszą część mieszkania zajmowała wysiedlona z Pomorza wielodzietna rodzina i starsze małżeństwo państwo Koseccy, których przejściowy pokój był lokalem oddziału partyzanckiego AK pod dowództwem Nerwy (Wojciecha Rokiciego). Oddział był z obwodu lubelskiego a należał tam syn państwa Koseckich, wysoki chłopak - Jurek.
Drzwi do tego całego mieszkania stały otworem cały dzień. Zagadka domowa dawała pytanie: ile osób mieszka naprawdę na II piętrze, skoro zameldowanych jest 22, niezameldowanych 8, a ile spotkasz? Nie pytaj.
Nierzadko wystrzeliła czyszczona broń. Już jej nikt nie chował głębiej, niż do szafy lub w połamane sprężyny tapczanu przerażonej tą wojną pani Koseckiej. Gorzej było schować steny, których rozkraczone nóżki zajmowały mnóstwo miejsca. Pchaliśmy je do naszej skrzynki na węgiel na schodach, zwyczajnie, na wierzchu, bo i zasypać tego nie było można. Godzina policyjna zapadała wcześnie, były okresy, że nawet o 16-tej. Z biciem serca czekało się na balkonie na bliskich, którzy się spóźniali. Ulica Bernardyńska dudniła z góry krokami biegnących. Złowroga pustka widniała z daleka w obu kierunkach ulicy. Światła w oknach zasłaniały czarne zasłony z papieru.
Chłopcy z lasu siedzieli bez butów. Na tych krótkich postojach nosiło się ich buty do reperacji do firmy Bata, gdzie pracowali nasi przyjaciele. Buty były gotowe po paru godzinach dnia, lub po nocy.
Pianino stało w małym pokoiku, w którym była jeszcze kanapa. Mąż grał. Chłopcy siedzieli na kanapie i podłodze. Śpiewaliśmy cichutko wszystkie stare piosenki wojskowe, ludowe, harcerskie, długo, długo. Zapominaliśmy o grozie wojny, niewoli, sieroctwie, udręce okupacyjnego życia.
Dobrze jest umieć dużo pieśni, dużo wierszy pięknych, wesołych, smutnych kiedy się czeka na pociąg, na autobus, na dziewczynę, jak się spóźnia, kiedy pada deszcz, w namiocie, kiedy smutno. My, jak byliśmy młodzi, nie wiedzieliśmy, że będziemy śpiewać w niewoli, w obliczu śmierci, niepewności jutra. Umieliśmy śpiewać, a godzina śpiewania nie wiadomo jaka komu pisana.
Aż jednego dnia chłopcy zapytali czy pan magister nie ułożyłby dla nich piosenki. Więc obiecał. I napisał. I powiada: „zaśpiewasz Danusiu chłopcom Kołysankę". A ja mówię, że nie ma głosu - to on znowu: „łatwo śpiewać jak się ma głos". Więc zaśpiewałam, jak umiałam, bo dla sprawy trzeba robić i to co nie przychodzi łatwo.
Kołysanka miała nieco inną, nieco trudniejszą melodię, ale ta już powędrowała z ust do ust, tak dawno, że i zmiany trudno naprawić uchwycić. Ot, żyła już odtąd swoim własnym życiem „w kłosach zbóż". Powędrowała z Bernardyńskiej 24 w polskie lasy i pola.